Polacy po zwycięstwie w Wiśle

Autor: mipoc, Opublikowano:
Kamil Stoch

Reprezentanci Polski w świetnym stylu rozpoczęli sezon letni, wygrywając konkurs drużynowy w Wiśle. Po udanych zawodach, podopieczni Stefana Horngachera odpowiadali na pytania dziennikarzy podczas konferencji prasowej.

Na samym początku Dawid Kubacki i Maciej Kot podsumowali zawody:

– Jesteśmy bardzo zadowoleni z wyników i ze swoich skoków. Kiedy dobre wyniki dają dobre skoki to jest to podwójna radość. Nie skakało się dziś łatwo – rywale byli bardzo mocni, a warunki były dalekie od ideału i nie wszyscy mieli szczęście. Myślę, że to dobre jakościowo skoki spowodowały, że dziś zwyciężyliśmy i myślę, że kibice są zadowoleni z tego, co zobaczyli, bo był to bardzo emocjonujący konkurs. Do końca walczyliśmy i wygraliśmy, zrobienie tego przed własną publicznością daje podwójną satysfakcję – powiedział Kot.

– Odczucia po zawodach mam całkiem pozytywne. Pogoda pozwoliła rozegrać nam emocjonujący konkurs. Jestem zadowolony z pracy swojej i kolegów. Sądzę, że dzisiejszy dzień można podsumować całkiem pozytywnie – dodał Kubacki.

Swoich kolegów z reprezentacji komplementował Kamil Stoch:

– Po udanej zimie jesteśmy bardziej pewni siebie i widzimy, jakie są nasze możliwości. Dzisiaj bardzo dobrze zaprezentowaliśmy się jako drużyna, wykonaliśmy dobrą pracę, w szczególności Dawid i Maciek, którzy zrobili dziś dużo punktów. Tak powinno być – jeżeli w zespole mamy dwóch zawodników w dobrej dyspozycji, to można myśleć o rywalizacji na wysokim poziomie. My z Piotrkiem musieliśmy tylko tego nie zepsuć <śmiech>.

Na konferencji padły również pytania dotyczące oczekiwań przed sezonem letnim. Zawodnicy z zaciekawieniem oczekiwali pierwszego sprawdzianu w sezonie letnim.

– W trakcie treningów wiedzieliśmy, jak skaczemy, ale ciężko nam było powiedzieć, jak to będzie wyglądało w Wiśle przed zawodami. Chcieliśmy przyjść na te zawody i pokazać, czego nauczyliśmy się na treningach, a konkurs pokazał, jak to odnosi się do reszty zawodników. – powiedział Dawid Kubacki.

– Ciężko pracowaliśmy przez ten rok. Na początku sezony należy spodziewać się wszystkiego. Przez trzy miesiące nie spotykaliśmy się z rywalami, nie mamy informacji z innych obozów, jak wygląda praca u naszych rywali. My wiedzieliśmy, że jesteśmy dobrze przygotowani do pierwszego Grand Prix. Oczywiście najważniejsza jest dla nas najważniejsza, ale dobry wynik cieszy. Potwierdza on, że idziemy dobrą drogą.
Przyzwyczailiśmy się. Ładny kolor, może numerki brzydkie, ale na zimę pewnie będą ładniejsze – wspomniał o swoich odczuciach Maciej Kot.

Dawid Kubacki był indywidualnie najlepszym zawodnikiem konkursu drużynowego. Nowotarżanin widzi jednak w swoich skokach spore rezerwy i ze spokojem podchodzi do kolejnych zawodów:

– Biorąc pod uwagę wyniki z tego lata to tak, to był mój najlepszy konkurs <śmiech>. Wiadomo, że w tych skokach dobre błędy się zdarzają. Tak naprawdę dopiero dziś podczas tego lata nie spóźniałem tych skoków. Nie są one nadzwyczajne, jeszcze mam sporo do poprawy. Jutro podejdę do tych startów tak samo jak dzisiaj, chcę oddać takie skoki jak na treningach, ale wierzę, że stać mnie na walkę o najwyższe miejsca.

Maciej Kot i Kamil Stoch zostali również zapytani o problemy techniczne, z jakimi borykają się już od zimy. Obaj zawodnicy ciężko pracują, żeby poprawić szwankujące elementy.

– Nadal walczę z tym samym błędem, który dokucza mi od zimy. W Wiśle nie jest łatwo go naprawić, ponieważ wiatr często wieje od wieży sędziowskiej, co utrudnia mi zadanie. W pierwszym skoku mocno mnie skręciło i później musiałem z tym walczyć. W drugim wyglądało to dużo lepiej, warunki też były łatwiejsze do skakania, bo na skoczni panowała cisza. Nie jest to łatwe, aby wyeliminować ten błąd, trzeba pracować też poza skocznią z fizjoterapeutą, pracować nad postawą – powiedział Maciej Kot.

– Nad lądowaniem pracuję już tak naprawdę od zimy, tylko teraz kładę na to większy nacisk. Efekty są takie, że już co druga próba jest udana, ale nadal muszę o tym myśleć, bo wyrobione nawyki siedzą głęboko i muszę się ich pozbyć – dodał Kamil Stoch.

Całą konferencję w swoim stylu zakończył Piotr Żyła, po pytaniu o swój pierwszy skok:

– Dawid mówił, że czuł się mocny i chciał trochę poczuć adrenaliny, więc odpowiedziałem, że nie ma problemu.

Korespondencja z Wisły, Katarzyna Służewska

Twój adres email nie zostanie opublikowany.