Skarb kibica 2017/2018 – Szpital Wernera Schustera

Autor: Radosław Sarnik, Opublikowano:
Eisenbichler, Wellinger, Freitag

Niemiecka reprezentacja to uznana marka w świecie skoków. Germańska solidność mimo drobnych kryzysów wróciła przed kilku laty i podopieczni Wernera Schustera są niemal zawsze wymieniani wśród faworytów głównych imprez sezonu. Nadchodzący sezon nie powinien zmienić tej tendencji, choć los tego lata wsypał piasek w tryby niemieckiej maszyny.

Niestety dla Niemców, kilku kadrowiczów A sezon letni spędziło… w szpitalu. Najboleśniejsza jest strata Severina Freunda. Główny gwiazdor naszych zachodnich sąsiadów w ostatnich sezonach ponownie zerwał więzadło w kolanie. Freund tym samym został wyeliminowany z przyszłosezonowej rywalizacji i marzenia o indywidualnym medalu IO musi odłożyć na kolejne cztery lata. Kontuzje nie omijały także innych Niemców, ale czy to będzie dla nich tak duży problem?

Gwiazdy

Pod nieobecność Severina Freunda na lidera kadry wyrósł Andreas Wellinger. Złote dziecko niemieckich skoków w ubiegłym sezonie z niepewnego lwiątka wyrosło na prawdziwie drapieżną bestię skoczni narciarskich całego świata. Dwa srebrne medale Mistrzostw Świata oraz czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata automatycznie zaliczają go do grona faworytów nadchodzącego sezonu. Latem nie obyło się bez problemów. Wellinger doznał przeciążenia rzepki, które wolał profilaktycznie wyleczyć, aby nie podzielić losu swojego starszego kolegi (nie tylko ze względu na nazwisko). 22-latek wrócił do rywalizacji pod koniec cyklu LGP, a 4. miejsce w Hinzenbach oraz 2. w Klingenthal szybko rozwiały wątpliwości – Wellinger ma wszystko żeby być jedną z najjaśniej świecących gwiazd sezonu 2017/2018.

Dużo większe wątpliwości pojawiają się odnośnie numeru dwa w niemieckiej kadrze. Nie ma pewności, iż równie dobry sezon powtórzy Markus Eisenbichler, który latem skakał przeciętnie. Jeśli będzie skakał tak jak w ubiegłym sezonie to Niemcy mogą spać spokojnie. W innym przypadku – może nieco brakować wsparcia dla Wellingera.

Latem aspirację do bycia tym wsparciem zgłosili Karl Geiger i Stephan Leyhe. Pierwszy z nich zaczął lato od mocnego uderzenia – 3. miejsca podczas rywalizacji w Wiśle. Potem było nieco gorzej, ale widać niezaprzeczalnie, że Geiger robi systematyczne postępy i może być mocnym punktem reprezentacji. Stephan Leyhe natomiast błyszczał przez całe lato, zajmując w generalce 7. miejsce. Ten zawodnik powinien być również silnym punktem niemieckiej maszynerii.

Zaplecze

Pierwszym rezerwowym na ten moment wydaje się Richard Freitag. Kilka lat temu ten zawodnik uchodził za talent nie mniejszy od Severina Freunda, ale nie udało mu się nigdy osiągnąć wysokiej formy przez dłuższy czas. Z sezonu na sezon Freitag popada coraz mocniej w przeciętność – a metryka wskazuje ze zawodnik rodem z dawnego NRD powinien wchodzić w najlepszy wiek dla skoczka narciarskiego.

Po przerwie spowodowanej kontuzją kostki na skocznię powrócił tego lata David Siegel. Mistrz Świata Juniorów sprzed 1.5 roku w Klingenthal podczas konkursu kończącego LGP znalazł się w czołowej „30”, co może oznaczać, iż stracony czas nie wpłynie źle na rozwój tego zawodnika i Siegel będzie regularnie punktował w Pucharze Świata.

Do walki o starty w Pucharze Świata przystąpi na pewno Andreas Wank, którego kariera jakiś czas temu zboczyła z kursu ku światowej czołówce. Obecnie wysoki Niemiec balansuje pomiędzy Pucharem Świata i Pucharem Kontynentalnym – przy obecnej konkurencji w kadrze będzie musiał mocno powalczyć o zmianę tej tendencji.

Czy Niemcy mogą liczyć na kogoś nowego? Niezłe lato zaliczył Pius Paschke, jednak ten doświadczony 27-latek nigdy nie wyściubił porządnie nosa poza Puchar Kontynentalny i nawet mimo dobrych startów latem przesłanek na życiową zimę jest trochę mało. W przypadku juniorów natomiast Niemcy muszą czekać. Póki co mają silną grupę juniorską, która jest jednak mocno chimeryczna i na ten moment trudno stwierdzić, kto z nich jako pierwszy odpali na wyższy poziom i kiedy to nastąpi.

Podsumowanie

Przed Wernerem Schusterem niełatwe zadanie. Niemcy w Pjongczang będą bronić drużynowego złota, jednak ostatnie wspomnienia z drużynówek nie są najlepsze. W Falun będąc faworytami do złota nie zbliżyli się nawet do medalu, w Lahti również obeszli się smakiem. Wiadomo jednak, że Niemcy będą wśród faworytów przyszłego sezonu. Nawet bez Severina Freunda bez problemu powinni mieć 4 silne ogniwa, z których jedno będzie miało za zadanie bić się o najwyższe cele. Oczekiwaniem niemieckich kibiców nie jest jednak tylko walka – bój o medale ma być przede wszystkim skuteczny, a każdy inny wynik będzie przyjęty jako porażka.