Skarb Kibica 2017/2018: Alex, mamy problem!

Autor: mipoc, Opublikowano:
alexander stoeckl

W letnim szaleństwie kontuzji i problemów, reprezentacje Norwegii oraz Polski jako jedyne wyglądały na takie, u których przygotowania do sezonu przebiegają bez większych perturbacji. Przed chwilą jak grom z jasnego nieba spadła do nas wiadomość o kolejnej kontuzji Kennetha Gangnesa. Norwegowie po raz kolejny będą musieli najprawdopodobniej przejść przez sezon bez swojego wielce utalentowanego zawodnika. Czy ta droga okaże się pomyślniejsza od zeszłorocznej?

Skoczkowie z Kraju Wikingów nie zachwycali w poprzednim sezonie. Podopieczni Alexandra Stoeckla zawiedli na początku sezonu, a znajdujący się w najlepszej dyspozycji Daniel-Andre Tande nie był w stanie odnieść dużego indywidualnego sukcesu, kończąc zimę jedynie z trzecim miejscem w klasyfikacji generalnej Puchar Świata. Srebrny medal w drużynie na mistrzostwach świata oraz dwie drużynowe wygrane na skoczniach mamucich osłodziły Norwegom słabszy początek startów, jednak nadal nie pozwoliło to na zapisanie minionych zmagań do grona udanych. Norwegowie w tym sezonie będą chcieli powrócić na szczyt, który osiągnęli w sezonie 2015/2016.

Liderzy

Obecnie, na czele hierarchii w kadrze Stoeckla znajdują się Daniel-Andre Tande i Johann Andre Forfang. Pierwszy z nich wraca po sezonie, który, mimo przeciętnej końcówki, był najlepszy w jego karierze. Trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej stawia 23-letniego Norwega w gronie kandydatów o najwyższe cele w przyszłym sezonie. Mistrz świata juniorów z 2015 roku z kolei rozpoczął minioną zimę od falstartu. Słabe starty w listopadzie i grudniu zepchnęły Forfanga do startów w Pucharze Kontynentalnym. 22-latek na dobre do rywalizacji na najwyższym poziomie wrócił dopiero na Mistrzostwach Świata, a od konkursu w Oslo nie opuszczał on już czołowej dziesiątki.

W lecie młodzi Norwegowie zanotowali bliźniaczo podobne wyniki. W Letnim Grand Prix obaj startowali po trzy razy. Forfang zgromadził 142, a Tande 124 punkty do klasyfikacji generalnej. Podczas finałowych zawodów w Klingenthal młodszy z zawodników stanął na najwyższym stopniu podium, plasując się tuż przed swoim starszym kolegą. Z kolei na Mistrzostwach Norwegii na normalnej skoczni triumfował Tande, a Forfang zajął dopiero szóstą pozycję.

Wygląda na to, że reszta kadry może nieco odstawać poziomem od jej dwóch liderów. Tę lukę mógłby uzupełnić kontuzjowany Kenneth Gangnes, który w tegorocznym Letnim Grand Prix zdobył najwięcej punktów z całej reprezentacji. 28-letni zawodnik co prawda słabo prezentował się w Klingenthal, lecz już pod koniec października na Mistrzostwach Norwegii zdobył on złoty medal.

Bez wątpienia na wiele stać Andersa Fannemela. Skoczek z Hornindal swój olbrzymi potencjał pokazał w sezonie 2014/2015, kiedy to zajął czwarte miejsce w klasyfikacji końcowej Pucharu Świata. Po przełomowej dla siebie zimie forma 26-latka z roku na rok spada. Poprzedni sezon zakończył się na Fannemela dopiero 26. pozycją w PŚ. 77 punktów w siedmiu konkursach minionego Letniego Grand Prix również nie wskazuje na to, by ten zawodnik stał na czele swojej drużyny.

Ważnymi ogniwami w kadrze Stoeckla byli w poprzednim sezonie dwaj lotnicy – Robert Johannson i Andreas Stjernen. Pierwszy z nich pozytywnie zaskoczył fanów skoków, kończąc sezon z 424 punktami i 14. miejscem w “generalce”. Wąsaty Norweg wyróżnił się również dwoma lotami za 250. metr, a także drugą pozycją podczas loteryjnych zawodów w Innsbrucku. W lecie Johansson podtrzymywał swoją dobrą dyspozycję, plasując się w czołowej dziesiątce podczas wszystkich letnich startów w Letnim Grand Prix. Z kolei Andreas Stjernen na igielicie prezentował się bezbarwnie, gromadząc jedynie 21 punktów do klasyfikacji generalnej letniego cyklu, lecz nie powinno wzbudzać to zbytniego niepokoju. Przed minioną zimą 29-latek również nie zachwycał latem, co nie przeszkodziło w obronieniu dwunastej lokaty w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata z poprzedniego sezonu, a także w otarciu się o podium Mistrzostw Świata na dużej skoczni.

Zaplecze

Spośród skoczków próbujących przebić się do trzonu kadry, najlepiej prezentował się Halvor Egner Granerud. Znany z internetowych wygłupów Norweg minionej zimy po raz pierwszy punktował w zawodach najwyższej rangi, gromadząc łącznie 50 “oczek”. Tego lata 21-latek zgromadził już 137 punktów w sześciu startach w Letnim Grand Prix. Najlepiej startował w Hinterzarten i Czajkowskim, gdzie zajmował piąte lokaty. Norweski zgrywus nie pojawił się w Klingenthal, ale dobrą dyspozycję na koniec lata potwierdził na mistrzostwach Norwegii, gdzie zdobył brązowy medal.

Obiecująco wyglądały również starty Joachima Hauera. Po świetnym sezonie 2015/2016, minionej zimy 26-latek ani razu nie punktował w zawodach Pucharu Świata, a problemem było dla niego nawet punktowanie w Pucharze Kontynentalnym. Norweska rewelacja sprzed dwóch lat wydaje się wracać do formy. Hauer bardzo dobrze zaprezentował się podczas mocno obsadzonych zawodów Letniego Pucharu Kontynentalnego w Klingenthal, gdzie zajmował pierwsze i trzecie miejsce.

Spory progres minionej zimy zanotował Joakim Aune. który solidnie prezentował się w Pucharze Kontynentalnym, a także zgromadził pierwsze punkty Pucharu Świata. 24-latek przechodził jednak niedawno operacje, przez co więcej słyszało się o jego karierze vlogera, niż o dobrych startach. Niejednokrotnie w zawodach Pucharu Kontynentalnego pojawią się pewnie Joacim Oedegaard Bjoereng i Fredrik Bjerkeengen. Obaj zawodnicy nie zaprezentowali szczególnej dyspozycji podczas letnich zmagań. Na swój dawny poziom od dawna nie potrafi wznieść się Tom Hilde. 30-letni już zawodnik na igielicie zdobył jedynie kilkadziesiąt punktów do klasyfikacji Letniego Pucharu Kontynentalnego.

Wśród juniorów, zawodnikiem wartym najwięcej uwagi jest Marius Lindvik. Dotychczas 19-latek może poszczycić się srebrnym medalem na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich Młodzieży w Lillehammer z 2016 roku. Lato nie było dla niego jednak zbyt udane. Młody Norweg tylko raz zapunktował w Letnim Pucharze Kontynentalnym, zajmując 23. miejsce w Trondheim.

Podsumowanie

Mimo kontuzji Kennetha Gangnesa, Norwegowie nadal wyglądają na jedną z najmocniejszych reprezentacji przed sezonem zimowym. Dużo można oczekiwać po Danielu-Andre Tande oraz Johannie Andre Forfangu, a trójka Johannson, Stjernen i Fannemel powinna zapewnić przyzwoite starty. Na początku zimy warto obserwować również Halvora Egnera Graneruda. Od kilku lat reprezentacja Norwegii rokrocznie wprowadza do światowej czołówki nowego zawodnika – być może w tym sezonie taki los spotka 21-latka. Wygląda na to, że Norwegowie nie powtórzą zeszłorocznego kryzysu.