Skarb kibica 2017/2018 – Trzy łyki egzotyki

Autor: Radosław Sarnik, Opublikowano:
Ipcioglu Faith Arda 6

Skoki narciarskie to nie tylko kilka dominujących krajów. Warto też czasem spojrzeć na nacje nie odgrywające w skokach większej roli. Pojedynczy zawodnicy z tych państw wprowadzają trochę kolorytu rywalizacji i kiedy odnoszą swoje małe sukcesiki, cieszą się z nimi kibice skoków z całego świata. Kto w przyszłym sezonie będzie wyróżniał się wśród krajów outsiderskich?

Czysto akademicką dyskusją jest to czy świat skoków kurczy się czy rozszerza. Faktem niezaprzeczalnym jest to, iż w ostatnich latach z mapy skoków praktycznie zniknęły Szwecja, Słowacja i Białoruś; Szwedzi po MŚ w Falun totalnie stracili zapał do skakania (tym większy szok że pierwszą przygotowaną na zimę skocznią był obiekt w… Falun), słowackie i białoruskie odbiły się od muru braku funduszy i zainteresowania, choć potrafiły swego czasu wystawiać zespoły w zawodach najwyższej rangi. Powstała luka jednak się zapełnia – do gry ambitnie wkroczyli Turcy, Rumuni stali się bardziej widoczni, a Gruzini reaktywowali swoje marzenia o skakaniu na nartach. Ostateczny bilans zysków i strat oscyluje w granicach zera – sprawdźmy czy jest szansa, że ten koloryt poczujemy także podczas rywalizacji na najwyższym poziomie

Gwiazdy

W ostatnich latach najbardziej widocznym „samotnym jeźdźcem” jest Vincent Descombes Sevoie. Jeszcze kilka lat temu Francji nie zaliczylibyśmy do skokowej egzotyki, ale po zakończeniu karier przez Chedala i Lazzaroniego, Francuzi osunęli się mocno w hierarchii i w przypadku ciężkiej choroby Ronana Lamy Chappuis mogą obecnie liczyć na znanego z ekspresyjnych cieszynek Sevoie. Poprzedni sezon był dla 33-latka najlepszym w karierze (16. miejsce w generalce PŚ), a 14. miejsce na zakończenie LGP w Klingenthal może wskazywać, że sezon olimpijski gorszy nie będzie. Poza Descombesem – Francuzi mogą po cichu liczyć, że Paul Brasme lub Jonathan Learoyd osiągną formę, która pozwoli na debiut w konkursie głównym PŚ.

Jedną z rewelacji lata był Artti Aigro. Po zakończeniu kariery przez Kaarela Nurmsalu wydawało się, że estońskie skoki czeka przynajmniej kilka lat przerwy od widoczności na salonach. Na szczęście dla Estonii, o swoim niemałym talencie przypomniał sobie 18-latek trenujący w Otepaa. Tego lata zdobył swoje pierwsze punkty letniej Grand Prix (29. miejsce w Czajkowskim), a także pojawiał się w czołówce konkurów Pucharu Kontynentalnego. Dzięki temu niemal na 100% zapewnił sobie udział na Igrzyskach Olimpijskich. Warto więc tej zimy obserwować wyniki tego zawodnika

Kolejnym godnym uwagi zawodnikiem jest Sergiej Tkaczenko – 18-latek z Kazachstanu. W Hakubie był 18. w konkursie LGP i wydaje się najzdolniejszym Kazachem od czasów Radika Zhaparova. Kuzyn Radika – Marat – będzie próbował dzielnie wspierać swojego młodszego kolegę i zapewne najczęściej tą dwójkę będziemy oglądać w walce o awanse do konkursów głównych PŚ choć kto wie, być może Kazachowie zdobędą w końcu upragnione punkty Pucharu Narodów.

Zaplecze

Już w lutym oczy całego świata sportów zimowych będą zwrócone na Koreę Południową. Gospodarze Igrzysk w skokach jednak nie zaistnieją. Żelazna ekipa, która jeździ po skoczniach całego świata kilkunastu lat nie potrafi oszukać czasu. O skoczkach z Korei można powiedzieć, że sportowo starzeją się brzydko. Na IO gospodarze wystawią z dużym prawdopodobieństwem Seou Choia, który jako jedyny w ostatnim czasie potrafił nawiązywać walkę ze światową stawką.

Na renesans formy liczy Vladimir Zografski. Bułgar kilka lat temu pukał odważnie do bram światowej czołówki, jednak po odejściu Joachima Winterlicha wszystko się posypało. Ojciec skoczka nie okazał się zbyt dobrym trenerem i od sezonu 2013/2014 sezonów Zografski ma ogromny problem z przejściem kwalifikacji do konkursów PŚ, a punkty zbierał incydentalnie. Nie pomógł Bułgarowi Alexander Pointner – być może pomoże Matjaz Zupan, który jest nowym trenerem Zografskiego. Biorąc pod uwagę ostatnie dokonania trenerskie Słoweńca, nie należy liczyć na zbyt wiele.

W samych superlatywach można za to mówić o pracy trenerskiej Pekka Niemelae. Pod jego wodzą Turcy czynią systematyczne postępy, i możliwe jest, że po raz pierwszy w historii turecka ekipa będzie regularnie jeździła na zawody najwyższej rangi. Faith Arda Ipcioglu wydaje się skoczkiem, którego stać na to, żeby od czasu do czasu przejść pomyślnie przez kwalifikacyjne sito.

Kogo jeszcze w przyszłym sezonie będziemy mogli z egzotyki zobaczyć?Rumuni ostatnio stracili impet, ale mimo tego liczą, że na Igrzyska pojedzie chociaż jeden ich reprezentant. O miejsce na IO walczą też Ukraińcy – w osobach Witalija Kaliniczenki oraz Stefana Pasicznyka.

Podsumowanie

Specyfika sezonów olimpijskich powoduje, iż często słabsze nacje mają nieco więcej do powiedzenia niż zazwyczaj. Nie należy spodziewać się cudów, jednak poza dobrymi skokami Descombesa można liczyć na to, że tytułowe „trzy łyki egzotyki” zagoszczą tej zimy na światowych skoczniach. Tacy skoczkowie jak Aigro, Tkachenko czy Ipcioglu mogą okazać się w przyszłości postaciami, którzy dadzą nadzieję, że skoki narciarskie nie są sportem zamkniętym hermetycznie dla kilku nacji. I warto im kibicować – ich zauważalne wyniki dobrze wpłyną na rozwój dyscypliny na świecie.