Skarb kibica 2017/2018: Za betonowym murem

Autor: mipoc, Opublikowano:
Janus Goran 2

Goran Janus nie lubi zmian. Szkoleniowiec reprezentacji Słowenii znany jest ze stawiania na swoich ulubieńców, nie ułatwiając zdolnej młodzieży drogi do Pucharu Świata. Minionej zimy taki układ przestał dawać dobre rezultaty, a podopieczni Janusa zaliczyli spory regres.

Sezon 2016/2017 ułożył się dla Słoweńców źle. Kłopoty zapoczątkowała kontuzja kolana Roberta Kranjca, która latem wykluczyła doświadczonego lotnika z rywalizacji w Pucharze Świata. Poza zawodami na mamutach, przeciętnie prezentował się Jurij Tepes, a spadek formy przypadł również Anzemu Laniskowi. Wszystkie problemy nie byłyby jednak tak widoczne, gdyby nie regres Petera Prevca. Po kapitalnym sezonie 2015/2016, zdobywca Kryształowej Kuli kompletnie pogubił się, mając w niektórych konkursach problemy nawet z awansem do drugiej serii. Druga połówka zimy przyniosła mistrzowi świata w lotach więcej przyjemnych chwil, lecz zdobywca Kryształowej Kuli przyzwyczaił nas do sezonów z wynikami obfitszymi niż jedno zwycięstwo w Sapporo.

Sytuację u Słoweńców uratował najmłodszy skoczek z rodziny Prevców, Domen. 18-latek niespodziewanie zdominował początek sezonu, wygrywając cztery konkursy w pierwszym periodzie Pucharu Świata. Później jego forma znacząco spadła, przez co przebojowy junior skończył zimę na szóstym miejscu w generalce. Wyskok formy Domena Prevca nie był jednak zasługą Gorana Janusa, a szkoleniowca słoweńskich juniorów, Gorazda Bertoncelja. Główny szkoleniowiec reprezentacji Słowenii musi udowodnić, że dalej może wprowadzać swoich zawodników na szczyt. W przeciwnym wypadku, jego odejście wydaje się nieuniknione.

Znane twarze

Aktualnie wyniki osiągane przez podopiecznych Janusa nie napawają jednak optymizmem. Peter Prevc w Letnim Grand Prix ani razu nie zajął miejsca w czołowej piętnastce konkursu, a w Klingenthal, mimo dobrych skoków treningowych, nie awansował nawet do drugiej serii. Na krajowym podwórku dominator sprzed dwóch lat również był cieniem samego siebie, plasując się dopiero na dziewiątej pozycji.

Jeszcze gorzej wygląda sytuacja Jurija Tepesa. 28-latek podczas sezonu letniego miał problemy z zakwalifikowaniem się do drugiej serii podczas zawodów Letniego Grand Prix w Rosji i Japonii. Jego forma spadła tak bardzo, że trenerzy podjęli rzadko spotykaną decyzję o zmianie planów startowych w październiku. Tepesa nie zobaczyliśmy na zakończenie sezonu letniego ani w Klingenthal, ani na mistrzostwach Słowenii.

Powodów do optymizmu nie dawał również Robert Kranjec. Weteran słoweńskiej kadry zdobył kilkadziesiąt punktów do klasyfikacji Letniego Grand Prix, głównie dzięki miejscom w drugiej i trzeciej dziesiątce w gorzej obsadzonych zawodach cyklu. Mistrz świata w lotach z 2012 roku fatalnie zaprezentował się na krajowym czempionacie, plasując się dopiero na czternastym miejscu.

Wydawać by się mogło, że ponownie na ratunek przyjdzie Domen Prevc. Najmłodszy z braci Prevców co prawda nie zachwycał latem, lecz podobna sytuacja miała miejsce w zeszłym sezonie letnim, po którym dla 18-latka nastąpił wspaniały początek zimy. Tym razem jednak Goran Janus postanowił nie powołać swojej młodej gwiazdy na inaugurację Pucharu Świata. Wygląda na to, że również i Domen Prevc boryka się z kłopotami.

Młodzi gniewni

Przy ewentualnym kryzysie filarów słoweńskiej kadry, na ratunek mogą przyjść trzej zawodnicy, którzy w lecie wyróżniali się na tle mizernych kolegów z drużyny. Mowa o trójce w składzie: Anze Lanisek, Timi Zajc i Tilen Bartol. Pierwszy z tego grona znakomicie zaprezentował się podczas Letniego Grand Prix w Czajkowskim, kiedy to dwukrotnie triumfował. 353 punktów w całym cyklu sprawiło, że lepszy od niego w klasyfikacji generalnej okazał się jedynie Dawid Kubacki.

Timi Zajc z kolei niespodziewanie został mistrzem Słowenii podczas rywalizacji w Kranju. Zaledwie 17-letni zawodnik wyróżniał się również w Letnim Pucharze Kontynentalnym, w którym czterokrotnie stawał na podium. Dzięki udanym występom, Zajc otrzymał szansę na występ w Wiśle.

Tilen Bartol również zakończył mistrzostwa Słowenii z medalem, kończąc zawody na najniższym stopniu podium. Znacznie bardziej imponował on jednak w Klingenthal, gdzie mimo obecności wielu dobrych zawodników, zdominował drugi konkurs Pucharu Kontynentalnego. 20-latka również zobaczymy na skoczni im. Adama Małysza.

Pozostali

Od dawna wiadomo, że reprezentacja Słowenii dysponuje wielkim potencjałem i jeżeli juniorzy pokażą w dorosłych skokach pełnię swojego talentu, to skoczkowie z tego kraju mogą zdominować rywalizację w Pucharze Świata tak, jak kilka lat temu robili to Austriacy. Poza wymienionymi już Domenem Prevcem i Timim Zajcem, na sporą uwagę wśród zawodników poniżej 20 roku życia zasługują m. in. Bor Pavlovcic oraz Aljaz Osterc.

Trochę niespodziewanie szansę od Gorana Janusa dostał Anze Semenic. 24-latek znany jest głównie ze swoich występów w Pucharze Kontynentalnym, ale tego lata zanotował całkiem udane starty, gromadząc 172 punkty w Letnim Grand Prix. Z kolei przychylności głównego szkoleniowca nie zdobył Nejc Dezman, który w krajowym czempionacie cieszył się ze srebrnego medalu. Być może w Pucharze Świata zobaczymy również Jerneja Damjana. Skoczek z Lublany wydaje się dochodzić do schyłku swojej kariery. W Letnim Grand Prix zdobył zaledwie kilka punktów, ale już podczas mistrzostw Słowenii zajął dobre, czwarte miejsce.

Podsumowanie

Pod względem liczby utalentowanych zawodników nie ma drugiej tak hojnie obdarzonej kadry, jak słoweńska. Tym bardziej dziwi, jak mizernie prezentowali się zawodnicy z głównego garnituru tej reprezentacji. Jeżeli Goran Janus nie wyprowadzi swoich podopiecznych na prostą, to najprawdopodobniej nawet dobre występy młodszych zawodników mu nie pomogą. Sytuacja słoweńskiego trenera jest podobna do tej, z jaką zmagać musiał się Łukasz Kruczek dwie zimy temu. Czy problemy szkoleniowca zakończą się podobnie?