Największe niespodzianki krajowych mistrzostw

Autor: Krzysztof Sachmata, Opublikowano:
Ruda Adam (4)

Nie od dziś wiadomo że często krajowe zawody są istnym rollercosterem zaskoczeń, rządzącym się własnymi prawami. Niespodzianki są zarówno negatywne jak i wręcz odwrotnie. Poniżej przedstawiamy kilka z największych pozytywnych sensacji ostatnich lat na mistrzostwach krajowych.

Matic Kramaršič – wicemistrz na letnich mistrzostwach Słowenii 2013 na dużej skoczni

Mimo że debiut w zawodach PŚ zaliczył aż 10 lat temu, jedynie trzy raz zapunktował w Letnim Grand Prix. Wszystkie punkty udało mu się zdobyć w tym samym roku – dwa razy w Hakubie i raz w Libercu, co dało mu 45. miejsce całego cyklu. W karierze dziewięciokrotnie stawał na podium Pucharu Kontynentalnego, dwukrotnie wygrał konkursy FIS Cupu – oba w Szczyrku. W sezonie, który poprzedzał Mistrzostwa, nic nie zwiastowało tak dobrych i solidnych skoków (139 oraz 134 m na skoczni HS139), wręcz zdarzało mu się nie zakwalifikować do drugiej rundy zawodów PK. Na skoczni normalnej zajmuje 17 miejsce, pięć dni później przegrywa o 0,4 pkt z Tomazem Naglicem. Trzeci Jurij Tepes, który miesiąc później staje na najniższym stopniu podium Pucharu Świata w Klingenthal, traci do niego 1,9 pkt. Rozpoczynająca się dla niego zima była daleka od tych udanych, dwa dni z rzędu był szósty w zawodach FIS Cupu w amerykańskim Brattleboro, ani razu nie zapunktował w PK do końca sezonu. Następny sezon całkowicie spędził w FIS Cupie, który w rezultacie zakończył na 74. miejscu klasyfikacji generalnej, ex aequo z Urbanem Susnikiem. W sezonie 2015/16, prawdopodobnie ostatnim w jego karierze, punktował jedynie trzy razy w FIS Cupie.

Adam Ruda – zagórzański wicemistrz Polski z 2014

Ta postać jest zdecydowanie jednym z najlepszych przykładów, że motywacja i upór przynoszą efekty. Adam w wieku dwunastu lat postanowił rozpocząć swoją karierę ze skokami. Jednakże na Podkarpaciu zdecydowanie nie była to łatwa sztuka. Najbliższy kompleks skoczni, ten w Zagórzu, od Dedyni oddalony jest o 35 kilometrów. Mimo to udawało mu się raz w tygodniu oddać po pięć skoków. Jednak prawdziwe skakanie zaczęło się, gdy dostał się do drugiej klasy w sportowym gimnazjum w Szczyrku, ponad trzysta kilometrów od domu rodzinnego. Ruda był pierwszym zawodnikiem z Podkarpacia w historii, który powołany został do Narodowej Reprezentacji Juniorów. Znalazł się w niej zarówno w sezonie 2013/14 jak i 14/15. Do największych dokonań na arenie międzynarodowej wlicza się zwycięstwo na Wielkiej Krokwii w ramach FIS Cupu w 2013 oraz trzy drugie lokaty tego samego cyklu – w Zakopanem w 2013, w Szczyrku 2014 oraz w Kuopio 2015. W 2014 sezon zakończył na czwartym miejscu całego cyklu, w dwóch następnych sezonach również plasował się w pierwszej dziesiątce końcowej klasyfikacji. Na krajowym podwórku mimo wielu dobrych wyników zdecydowanie najbardziej się wyróżnia jeden tytuł – wicemistrz Polski. W czasie konkursu w Wiśle o krajowe mistrzostwo forma dziewietnastolatka wystrzeliła na wyżyny. Mimo upadków na dwóch treningach i serii próbnej, po skoku na 110,5 m zajmował dziesiątą pozycję, w drugiej rundzie doleciał aż do 127 metra co dało mu srebro. Do pierwszego Piotra Żyły brakowało mu ponad 35 pkt, trzeciego Jana Ziobrę przegonił o ponad punkt. Niestety świetna forma uleciała na najważniejszą dla Adama imprezę w sezonie – Mistrzostwa Świata Juniorów w Ałmatach, gdzie indywidualnie zajął dopiero 46. miejsce, w drużynie czwarte. Ostatnie doniesienia na temat skoczka pochodzą z 2016 gdy wielokrotnie zaznaczał że nie kończy ze skokami po niepowołaniu do kadr (mimo świetnego szóstego miejsca na inauguracji FIS Cupu w Notodden). Na początku roku trener Edward Przybyła odniósł się do sytuacji marnowania młodych talentów gdzie przyrównał talent Rudy do Adama Małysza ubolewając nad tym jak zapadł się pod ziemię.

Hiroaki Watanabe – brązowy medalista mistrzostw Japonii 2017 na skoczni normalnej

Watanabe jest jednym z tych zawodników którzy reprezentują swój kraj praktycznie jedynie będąc częścią kwot krajowych. W Pucharze Świata punktował raz. W swoim debiucie zajął 29. miejsce w 2013 roku w Sapporo. Zaledwie niecały tydzień później znalazł się pierwszy i ostatni raz w pierwszej dziesiątce Pucharu Kontynentalnego, na szóstej pozycji. W rozgrywanych na początku października ubiegłego roku mistrzostwach wywował niemałą niespodziankę plasując się na trzeciej pozycji skacząc 93 oraz 97,5 metrów na normalnej skoczni HS100. Srebrny medalista Ryoyu Kobayashi miał przed nim jedynie ponad dwa punkty, a do swojego starszego brata – Junshiro – tracił 12,5 pkt. Dwa dni później na dużej skoczni (HS134) był szósty. Najciekawsze jest to że w 2017 Watanabe ani razu nie wystąpił w zawodach międzynarodowych. W tym roku raz punktował w Pucharze Kontynentalnym na trzy starty, dwa razy wystąpił w zawodach FIS Cupu – zajmując 2 i 5 miejsce.

Iwan Łanin oraz Zahir Dżafarow – mistrzostwa Rosji 2018

W przypadku organizowanych na przełomie marca i kwietnia Mistrzostw Rosji, zdecydowanie należy wyróżnić aż dwóch zawodników na normalnej skoczni (HS100). Mianowicie srebrnego medalistę Iwana Łanina (89,5 i 94 m), który do pierwszego Korniłowa stracił 6,5 pkt. 26-latek był trzynasty na zeszłorocznej Uniwersjadzie, pięciokrotnie znalazł się w pierwszej „trzydziestce” zawodów FIS Cupu. Trzeci był Zahir Dżafarow, który skokami 89,5 i 92,5 m wywalczył brązowy medal, tym samym czwartego Klimowa pokonał o niemalże 10 pkt. Junior ma za sobą tylko dwa starty w międzynarodowych zawodach, 28 oraz 48 miejsce w tegorocznym FIS Cupie w Villach. Jako ciekawostkę warto dodać że jedynym zawodnikiem który w konkursie przekroczył próg K w obu skokach był Korniłow – 91,5 i 94,5 m.

Źródło: Informacja własna/FIS/sportowefakty.wp.pl

Autorka: Ala Kapuścińska