W cieniu sukcesu – depresja

Autor: Julia Drozdzal, Opublikowano:
Hannawald Sven 1

Sukcesy sportowe, sława, uwielbienie kibiców – czego więcej może chcieć z pozoru szczęśliwy sportowiec? To, co wydaje się sielanką, czasami ma drugie oblicze. Kiedy zostaje sam – maska opada, popularność staje się uciążliwa, brakuje chęci i siły do wykonywania najprostszych czynności, czuje się wypalony i jest coraz bliżej dna.

Wielu myśli, że sportowiec to człowiek z żelaza, spełniający się w ukochanej dyscyplinie, osiągający rzeczy, które możliwe są jedynie dla nielicznych. Ma wszystko o czym większość może tylko marzyć. Śledząc karierę naszego idola widzimy tylko mały fragment z jego życia. Nie wiemy z jakimi problemami się zmaga ani o czym myśli. Uśmiecha się – znaczy, że jest szczęśliwy. Proste? Jednak nie.  Ta sama osoba, która przed momentem udzielała kolejnego wywiadu po udanych zawodach przychodzi do domu i czuje pustkę, lęk przed kolejnym dniem. Myśli, że tak naprawdę jest bezużyteczna. Często ucieka w używki, które przynoszą pozorne ukojenie. Na koniec, w jego głowie pojawiają się myśli samobójcze.

Depresja u sportowców nie jest czymś nowym. Kiedyś była tematem tabu. Teraz coraz więcej osób ze szczytu przyznaje się do tego problemu. Wśród nich są takie znakomitości jak: Justyna Kowalczyk, Michael Phelps czy Lindsey Vonn.

Jednym z najgłośniejszych przypadków depresji w świecie skoków narciarskich jest historia Svena Hannawalda. Jego kariera potoczyła się bardzo szybko – wielkie triumfy, popularność i w końcu upadek na samo dno.
Pierwsze sygnały problemów popularnego Hanniego można było zauważyć już w sezonie 2000/2001. Wtedy to był wychudzony, unikał kontaktów z ludźmi, nie czuł radości ze skoków, a kontuzję traktował jako wybawienie. „Ulżyło mi, totalnie ulżyło. Kiedy trener reprezentacji przekazał mi swoją opinię (przyp. wcześniejszy koniec sezonu), podobno pojaśniałem w oczach – jakby w lutym były święta Bożego Narodzenia.” – napisał w swojej biografii Hannawald.
Prawdziwe apogeum problemu nastąpiło podczas pamiętnego Turnieju Czterech Skoczni w sezonie 2001/2002. Historyczne zwycięstwa we wszystkich czterech konkursach cyklu stały się dla niego przekleństwem. „Tak naprawdę byłem wykończony. Totalnie pusty. Przez wiele ostatnich nocy kręciłem się po hotelowych pokojach jak jakiś freak. To wszystko mnie przerosło. Było mi już wszystko jedno”. Po latach sam się zastanawia, czy konkurs w Bischofschofen był momentem, który go złamał. Było coraz gorzej, sięgnął dna. Nie radząc sobie z rosnącą presją, 27 kwietnia 2004 roku rozpoczął leczenie w Klinice Medycyny Psychosomatycznej w Bad Groenenbach.
Można się zastanawiać czy to właśnie wielki sukces pchnął Hannawalda na dno. Czy jego kariera potoczyłaby się inaczej, gdyby nie Turniej Czterech Skoczni w sezonie 2001/2002? W swojej autobiografii – „Triumf. Upadek. Powrót do życia” – opowiada o diagnozie, mozolnym powrocie do zdrowia, rozmowach z terapeutą i wszystkim tym, co towarzyszyło mu w tych trudnych momentach.

Z depresją zmagał się też Alexander Pointner. Były skoczek, jeden z cenionych trenerów. Przez wiele sezonów współpracował z reprezentacją Austrii. W 2012 roku, opuścił kadrę narodową Austrii przed mistrzostwami świata w lotach, żeby wrócić do domu. Po sezonie 2013/2014 zakończył pracę w reprezentacji. Jako powód takiej decyzji uważano słabe wyniki podopiecznych, ale taka decyzja mogła mieć związek z problemami osobistymi.
Najpierw z depresją zmagał się jego syn Max, potem córka Nina. O ile syn wyszedł z tego problemu, to córka w listopadzie 2014 roku targnęła się na swoje życie. Po ponad roku śpiączki odeszła. „To był najbardziej przerażający moment w moim życiu” – mówił na antenie jednej z austriackich telewizji. W austriackim programie radiowym „Śniadanie u mnie” powiedział: „ Muszę o tym powiedzieć. Miałem depresję. Zdecydowałem się, że skorzystam z pomocy lekarza.”. Jedną z form terapii było spisanie wspomnień w książce „Mut zur Klarheit – Woher die Kraft zum Weitermachen kommt” dostępnej na austriackim rynku. Oprócz Maxa i Niny, były trener ma jeszcze dwójkę dzieci, które musiały poradzić sobie ze stratą rodzeństwa. Pointner i jego żona stanęli przed kolejnym wyzwaniem. Bolesne doświadczenie pokazały, że jako rodzice muszą baczniej obserwować dzieci. Szybka reakcja pozwoli im w odpowiednim momencie szukać pomocy u specjalistów.

Pojawiają się artykuły, w których czytamy, że depresja może mieć związek z uwarunkowaniem genetycznym. W połączeniu ze środowiskiem, które ma na nas wpływ mogą być przyczyną wystąpienia depresji. Co w pewnym sensie tłumaczyło by dramat jaki przeżył Pointner. Jednak nie ma badań, które jednoznacznie potwierdzają tą teorię.

Depresja może dotknąć każdego, nikt nie jest na nią odporny. „To jest bardzo złożony problem, którego nie da się potraktować jednoznacznie. Wpływ na to może mieć szereg czynników takich jak między innymi konstrukcja psychiczna człowieka, przyczyny i dynamika procesu – zaburzeń, otrzymane wsparcie – to profesjonalne i to „ludzkie” od najbliższego otoczenia.” – mówi dr Kamil Wódka.

„Każdy upadek coś w tobie pozostawia. Czasami blizny, często ból, zawsze wspomnienia.” – tak napisał w swojej książce Thomas Morgenstern, który wspominał swoje upadki na skoczni. Jednak jego słowa są odzwierciedleniem do każdego wydarzenia w życiu. Każdy przezwyciężony problem pozwala nam być silniejszymi – tak jak w przypadku Hannawalda.

Źródła:
„Triumf. Upadek. Powrót do życia” – Sven Hannawald
„Moja walka o każdy metr” – Thomas Morgenstern
sport.onet.pl