Krzysztof Biegun: „Cała grupa robi stopniowe postępy”

Autor: Katarzyna Służewska, Opublikowano:
Krzysztof biegun

Krzysztof Biegun, to aktualnie trener zawodników z okręgu beskidzkiego. Krótko po zakończeniu sezonów, ocenia zimowe występy swoich podopiecznych z klubów w Wiśle, Gilowicach czy Bystrej.

Krzysztof Biegun bardzo pozytywnie ocenia minioną zimą w wykonaniu swoich zawodników, ale jednocześnie przyznaje, że jeszcze przed nimi jest sporo pracy. „Myślę, że po sezonie letnim mieliśmy trochę większe oczekiwania co do samych startów już w FIS Cupie, bo w lecie udało nam się zdobyć tam więcej punktów, ale zimą i tak było nieźle. Jarek Krzak zanotował najlepszy rezultat w jego dotychczasowych startach, bo było to 13 miejsce w Zakopanem. Uważam, że było go stać na to, żeby takie wyniki częściej osiągać. Jednak tych startów też było bardzo mało, bo zaledwie kilka w całym sezonie, więc szans też było mniej. Poza tym punktowali także Arek Jojko i Jasiek Habdas. Ten pierwszy skakał dość regularnie całą zimę, jest tez liderem Lotos Cup i myślę, że tak samo stać go było na lepsze miejsca w FIS Cupach. Niestety najbardziej pogubił się Jasiek, który potrafił w lecie punktować nawet w CoC, ale na jego usprawiedliwienie mam to, że w przeciągu roku strasznie dużo urósł, zmienił mu się zatem środek ciężkości, czucie i wszystko to się skumulowało w jedna całość, czyli na słaby sezon zimowy. Wierze jednak, ze Jasiek odpocznie teraz psychicznie w trakcie tej przerwy, odbuduje się i wróci mocniejszy, bo ma potencjał, z reszta tak jak i cala reszta. Fajnie rozwijał się przez cały sezon letni Wiktor Pękala, aż do momentu startu w FIS Cupie w Zakopanem, tam nieudane starty trochę go „stłumiły” i później już ciężko było się odbudować, a startów tez nie było za dużo. Po drugie mieliśmy zimę jaka mieliśmy i tych skoków treningowych nawet nam brakowało. Duży postęp co do motoryki przede wszystkim zrobił Wiktor Wegrzynkiewicz. Na pewno zaprocentuje to u niego, bo często jego skoki technicznie już naprawdę fajnie wyglądały, tylko brakowało mu po prostu powera w nogach. Wiosna to też jest czas na mocny trening motoryczny i jestem pewien, że solidnie przepracuje ten okres i zrobimy spory postęp jeśli chodzi o moc i dynamikę u niego. Ogólnie podsumowując, mimo tego, że nie zawsze było to widać na zawodach, szczególnie tych międzynarodowych to myślę, że cała grupa robi stopniowe postępy i jest w nich wszystkich potencjał, talent, motywacja i chęci, a przede wszystkim bardzo to lubią, co jest chyba najważniejsze”.

Dużo wcześniej sezon zimowy zakończył Jakub Harat, który doznał kontuzji podczas jednego z treningów na hali. „Niestety w trakcie sezonu odpadł nam Kuba Harat, który podczas siatkówki złamał podstawę piątej kości śródstopia i pauzuje aż do teraz, także jeśli chodzi o niego to tutaj nie chce oceniać, bo nie wiadomo co by było gdyby startował. Jest napewno ambitny i chce trenować, jednak musi się więcej rozciągać. Sam zainteresowany będzie wiedział, o co chodzi”.

Mimo wszystko podopieczni Bieguna bardzo aktywnie spędzają wolny czas od szkoły czy treningów grupowych. „Na razie jednak chłopaki przebywają w domu i maja zalecenia aby się ruszać, cokolwiek robić żeby aktywnie spędzać czas. Musze stwierdzić, że bardzo mi się podoba, że to robią, bo poprzez różne media społecznościowe obserwuje, że chodzą na skitoury, biegają itp. Jest w nich sporo energii i znam ich na tyle, że wiem też, że bardzo ciężko usiedzieć im za przeproszeniem na tyłkach nic nie robiąc”.

Nad czym głównie będą się skupiali po powrocie do wspólnych treningów? „Pracować teraz musimy nad wspomnianą wcześniej motoryką i stabilizacją. Jak wiadomo, okres wiosenny to najcięższy okres, w którym skupiamy się głównie na treningu siłowym, i właśnie nad dynamiką i stabilizacją. Także za to się będziemy brać już pełną para, gdy tylko skończy się okres kwarantanny i będziemy mogli spokojnie trenować”.

Jak były polski skoczek odnosi się do zakończenia sezonu dwa tygodnie wcześniej niż to było planowane? „Co do PŚ, to bardzo żałuje, że się nie odbył do samego końca, włącznie z MŚ w lotach, bo rywalizacja zapowiadała się bardzo ciekawie i emocjonująco, ale nie mamy wyjścia jak decyzje uszanować i się jej podporządkować. Zdrowie zawodników, ludzi pracujących przy skokach jest najważniejsze”.

Źródło: informacja własna