Kamil Stoch uspokaja kibiców – „Póki co jestem skoczkiem”

Autor: Martyna Nowicka, Opublikowano:
Kamil Stoch

Niewątpliwie dość nieoczekiwanie zakończył się sezon Pucharu Świata 2019/2020. Zawodnicy, którzy lada chwila mieli wyjechać na skocznie zostali zawróceni do hotelu. Zwycięzcą Raw Air okazał się niespodziewanie Kamil Stoch, który nie zdążył nacieszyć się wygraną. Teraz skupia się głownie na odpoczynku i mówi, że na ten moment nadal pozostaje skoczkiem.

W rozmowie z portalem sport.pl nasz potrójny mistrz olimpijski podkreślił, że teraz odpoczywa i nabiera dystansu. Ocenia ten sezon jako trudny ale dobry i na pewno z zaskakującym zakończeniem. Dodał, że sporo radości dało mu zwycięstwo w Zakopanem.

Zapytany przez sport.pl o to czy spodziewał się zwycięstwa w całym cyklu Raw Air skoczek z Zębu odpowiedział, że było to dość niespodziewane i trudno było z niego cieszyć, gdyż wszystko skończyło nagle i dziwnie. Stoch o samym zakończeniu dowiedział się od jednego z dziennikarzy, który pogratulował mu zwycięstwa w całym cyklu Raw Air. Był zaskoczony i zdezorientowany gdyż nie było żadnego zebrania czy podziękowania, a niektórzy ze skoczków byli już gotowi do wyjazdu na skocznie. Słyszał tyle, że wszystko skończył jeden wywiad Waltera Hofera.

Stoch podkreślił też, że żałuję, że sezon zakończył się właśnie teraz kiedy zaczął dobrze skakać, jednak są teraz ważniejsze rzeczy jak zdrowie rodziny i bliskich. Nie czuje także jakoby miał do wyrównania rachunki z mistrzostwami świata w lotach, w których do tej pory zdobył brąz drużynowo i srebro indywidualnie, gdyż doświadczenie nauczyło go, że sport bywa nieobliczalny i nie ma sensu się na nic nastawiać. Najbardziej żal mu mistrzostw z powodu rosnącej formy i magicznej atmosfery jaka była w Planicy.

Zwycięzca Raw Air zapytany został też o to czy dla niego był to sezon walki ze samym sobą pozycją najazdową na co Stoch odpowiedział, że nie nazwałby tego walką a co najwyżej doskonaleniem techniki, co bywa trudne. To są często nieuchwytne niuanse, które mają odzwierciedlenie w wynikach. Dodał również, że kibice mogą tego nie zauważyć, gdyż to zrozumieją ludzie, którzy pracują z tym na co dzień. Dla niego istotne było podniesienie pozycji najazdowej o jeden centymetr, który decyduje później o prędkości najazdowej na progu.

Sport.pl zauważył, że nasz potrójny mistrz olimpijski uporał się z tym problemem, gdyż w końcówce sezonu jego pozycje najazdowe wyglądały dobrze, a dodatkowo odżył, podczas kiedy to większość zawodników złapało zadyszkę, co nasz skoczek skomentował, że oczywiście nie wszystko było idealne, ale na pewno było widać poprawę. Włożył w to dużo czasu i energii, a nie jest to najłatwiejsze, jeśli ktoś przyzwyczaił się do czegoś innego, a pozycja najazdowa to baza do tego co dzieje się później. Natomiast kwestię poczucia wiatru w żaglach Stoch zawdzięcza swojemu podejście i doświadczeniu oraz ciężkiej pracy, która wkłada aby być coraz lepszy. Cieszy go fakt, że niektóre z aspektów, które kiedyś były problematyczne, dziś są jego mocną stroną.

Nie mogło zabraknąć pytania o treningi podczas kwarantanny oraz o Letnią Grand Prix, która jest zagrożona i czy byłby to duży problem dla Stocha jeśli zostałoby ono odwołane, na co zdobywca Kryształowej Kuli odpowiedział, że w tym momencie nie mają większych problemów z treningami, gdyż sezon został zakończony, a każdy z nich posiada indywidualny plan treningów, głównie motorycznych, które można wykonywać w domu. Nie widziałby problemu jeśli nie uda się zrealizować cyklu Letniego Grand Prix, oczywiście chciałby poskakać, natomiast wie, że i tak będą szykować się do zimy.

źródło: sport.pl