„Mamuty” jeszcze nie dla kobiet

Autor: Katarzyna Służewska, Opublikowano:

Pierwszy konkurs Pucharu Świata w skokach narciarskich kobiet odbył się w 2011 roku. Pomimo tego, że minęło zaledwie dziewięć lat, to skoczkinie mają już na świecie wielu swoich fanów i zwolenników. Sandro Pertile nie szybko jednak pozwoli paniom na wkroczenie na skocznie mamucie.

Po dziewięciu latach od wkroczenia kobiet na skocznię, panie rywalizują już nie tylko w zawodach Pucharu Świata, Pucharu Kontynentalnego czy FIS Cup, ale również w Mistrzostwach Świata czy Igrzyskach Olimpijskich. Z udziałem skoczkiń, rozgrywane są zarówno konkursy indywidualne, drużynowe, jak i mieszane. Czy już nastał zatem czas, aby panie również miały konkursy na skoczniach mamucich?

„Szczerze mówiąc, nie sądzę, aby to była pora na taką dyskusję. Z technicznego punktu widzenia tylko kilka dziewcząt jest w stanie skakać na nartach na skoczniach ‚mamucich'”, wyjaśnia Sandro Pertile, dyrektor FIS.

Włoski następca Waltera Hofera przyznaje jednak, że w przyszłości nie ma nic przeciwko lotom kobiet, ale do wszystkiego trzeba dojść małymi krokami. „Czuję, że potrzebujemy więcej czasu. Należy to zrobić krok po kroku. Na ten moment wyzwaniem dla większości dziewcząt jest skakanie na 140-metrowych obiektach. Oczywiście nie powinniśmy zmuszać zawodniczek do skakania na nartach. Wystarczy pomyśleć jak negatywny wpływ na panie może mieć upadek na tak dużej skoczni”.

Zupełnie innego zdania jest Maren Lundby, najlepsza z norweskich zawodniczek, trzykrotna triumfatorka klasyfikacji PŚ. „Skoczmy w Vikersund podczas przyszłorocznego Raw Air. Zróbmy super finał z najlepszą 10-15 dziewczyn na świecie. Aby stać się najlepszymi, musimy skakać na największych skoczniach”.

Warto tutaj również zaznaczyć, że na „mamucie” w Kulm swoich sił spróbowała już Daniela Iraschko-Stolz. Austriaczka w Bad Mitterndorf oddała skok na 200 metrów i jest to nieoficjalny rekord w długości skoku kobiet.

Źródło: sport.interia.pl