Dolezal: „To było fajne uczucie ich znowu zobaczyć”

Autor: Katarzyna Służewska, Opublikowano:
Michal Dolezal

W połowie maja Michal Dolezal powrócił do Polski, aby wznowić przygotowania do kolejnego sezonu. W jednym z pierwszym wywiadów w Polsce, Czech wyraził zadowolenie ze spotkania z zawodnikami, jak również pozytywnie podsumował minioną zimę, jednak trochę sceptycznie podchodzi do układy kalendarza Pucharu Świata.

Powrót do Polski

W połowie maja, Michal Dolezal powrócił do Polski. Po przekroczeniu granicy musiał przejść obowiązkowo test, ale jednak ze względu na pracę w Polsce nie został objęty kwarantanną. „Mam zaświadczenie z PZN, że pracuję w Polsce. Dlatego nie mam problemów z przekroczeniem granic. Jak będę wracał do Czech, to będę miał wykonany test na obecność koronawirusa. Zresztą pierwszy test mam już za sobą. Gdy przyjechałem do Polski, to pojechaliśmy do Krakowa i tam zostaliśmy przetestowani”, powiedział Czech.

Pierwsze spotkanie z zawodnikami

Przez ponad miesiące, Dolezal śledził treningi swoich podopiecznych przez internet. Jak przebiegło pierwsze spotkanie z zawodnikami? „To było fajne uczucie ich znowu zobaczyć. Bezpośredni kontakt jest zdecydowanie najlepszy. Rozmawiałem ze skoczkami, przedstawiłem im swój plan i wiedzą jaką drogą będziemy podążać”, poinformował.

12-osobowa kadra

Z początkiem maja poznaliśmy składy polskich kadr na sezon 2020/2021. Przez najbliższych kilka miesięcy, kadra narodowa będzie liczyła 12 zawodników. Czy nie będzie to uciążliwe podczas treningów? „To nie będzie problem. Sztab jest rozbudowany, będziemy dzielić tą główną grupę na mniejsze podgrupy podczas treningów na sali czy na skoczni. Trener podczas konkretnych zajęć będzie miał pod opieką dwóch, trzech zawodników i skupiał się przede wszystkim na nich. Taki system daje najlepszą efektywność”, dodał.

Zmiany w treningach

Czy pandemia bardzo pokrzyżowała plany treningowe naszych zawodników? „Zajęcia wyglądały podobnie. Ten pierwszy okres po zakończeniu sezonu zwykle i tak poświęcony był na indywidualne treningi zawodników. Co prawda w poprzednich latach w kwietniu trenowaliśmy już grupowo, ale tym razem każdy ze skoczków ćwiczył indywidualnie. Zawodnicy byli w regularnym kontakcie z trenerami i przygotowania w kwietniu przebiegały zgodnie z planem”, przyznał Dolezal.

Testy fizyczne na plus

Polscy skoczkowie przeszli pierwsze testy fizyczne. Jak przyznał szkoleniowiec, wypadły one bardzo pozytywnie. „Zarówno ja, jak i profesor Hernitsch jesteśmy zadowoleni z wyników. Poziom chłopaków pod względem fizycznym jest bardzo dobry. Zawodnicy są też zmotywowani, ten zamknięty czas przez koronawirusa nie wpłynął na nich negatywnie”.

Odwołanie LGP? Żaden problem

Pomimo tego, że kalendarze na lato zostały zatwierdzone, to jednak nie wiadomo czy zawody się ostatecznie odbędą. Nie będzie to jednak większym problemem dla naszych zawodników. „Letnie zawody zawsze służyły przede wszystkim jako treningi. Jeśli tym razem ich nie będzie, to nic się nie stanie. Będziemy mieli po prostu więcej czasu na spokojne zajęcia na skoczni bez rytmu zawodów”, przyznał Czech.

Plusy i minusy sezony 2019/2020

Sezon zimowy 2019/2020 był dosyć specyficzny. Michal Dolezal dostrzega w nim jednak wiele pozytywów, ale i negatywów. „Dużo było pozytywnych rzeczy. Na dużych turniejach spisaliśmy się świetnie. Dawid Kubacki wygrał Turniej Czterech Skoczni, a Kamil Stoch triumfował w Raw Air. Do tego doszło parę zwycięstw w Pucharze Świata. Niedosyt jednak pozostał, bo tylko trójka skoczków pokazywała pełnię swojego potencjału. Reszta skakała poniżej oczekiwań. To już jednak za nami. Koncentrujemy się na tym, żeby całościowo podnieść poziom drużyny. Chciałbym, żeby lepiej skakali Maciek Kot i Jakub Wolny, ale też najmłodsi skoczkowie”.

Niekomfortowy termin MŚ w lotach

MŚ w lotach, które miały uwieńczyć sezon zimowy 2019/2020, zostały przeniesione na połowę grudnia 2020 roku. Według Dolezala jest to trochę niefortunny termin. „Sam fakt, że mistrzostwa będą tak wcześnie w sezonie, nie jest kłopotem. Ustalimy do nich plan przygotowań. Kłopotem mogą okazać się natomiast zawody w Niżnym Tagile, które zaplanowano tydzień przed mistrzostwami. To mi się nie podoba. Do Rosji jest długa droga, do tego dochodzi różnica czasu. Zawody w tak odległym miejscu przed mistrzostwami nie powinny mieć miejsca”, zakończył Czech.

Źródło: sportowefakty.wp.pl