Małysz o nieporozumieniach z zawodnikami

Autor: Martyna Nowicka, Opublikowano:

Chyba nie ma fana skoków, który nie pamięta medialnej wrzawy wokół Jana Ziobro czy Dominika Kastelika. Adam Małysz wspomina ich obu oraz problemy jakie stwarzali przez co przedwcześnie zakończyli kariery.

Adam Małysz gościł w programie „Hejt Park” na Kanale Sportowym. Nasz Mistrz odpowiadał na pytania, które zadawali widzowie oraz Tomasz Smokowski. Oczywiście nie zabrakło ciekawych tematów, które często poruszały kibiców.

Były skoczek narciarski poruszył wątek młodych skoczków, którzy w minionych latach zakończyli kariery. Tak było w przypadku Jana Ziobro, który na swoim koncie miało zwycięstwo w Pucharze Świata a także brązowy medal mistrzostw świata w konkursie drużynowym. Małysz przyznał, że w przypadku Ziobry zawsze pojawiały się jakieś problemy, gdyż wychodził z założenia, że pewne rzeczy mu się po prostu należą i dążył do tego. „Orzeł z Wisły” przyznał, że było to niemożliwe do zrealizowania przez trenerów, którzy mieli na uwadze całą grupę. Dodał także, że było to przyczyną konfliktu, który w dłuższej perspektywie był po prostu nie do rozwiązania i jako Polski Związek Narciarski nie byli w stanie zatrzymać końca kariery. Małysz podsumował Jana Ziobro jako zawodnika utalentowanego, ale trudnego.

Kolejnym głośnym przypadkiem w świecie skoków był Dominik Kastelik, którego sam Małysz skrytykował w sieci zarzucając mu lekceważenie drużyny. Podobnie jak w przypadku Jana Ziobro, czterokrotny zdobywca Kryształowej Kuli uznał Kastelika za duży talent, ale także problematycznego zawodnika. Mistrz Świata z Predazzo przyznał, że młody zawodnik robił rzeczy, które były szkodliwe zarówno dla niego jak i dla zespołu, co uświadomił sobie na pewnym etapie. Małysz przyznał, że kiedy zwracali się do niego z pomocą, to szybko wracało siedzące w nim zło, nie mógł się od tego uwolnić, nie szło się z nim dogadać. Kiedy został odsunięty od kadry całkowicie się poddał.

Były reprezentant w skokach narciarskich odniósł się także do spadku popularności tego sportu, zrzucając winę na przekładane konkursy oraz na przeliczniki, które mogą utrudniać zrozumienie tego sportu szerszemu gronu widzów.

Dyrektor PZN mówił także o tym, że skoki tracą fanów, bo konkursy często są przekładane, a w dodatku wprowadzono przeliczniki, które nie dla wszystkich są zrozumiałe. Przyznał, że pod koniec swojej kariery był już mocno zmęczony skokami. Małysz opowiedział, że mimo uwielbienia jakim darzył ten sport, miał dość zwłaszcza wyrzeczeń, które się z tym wiążą takimi jak np. dieta czy ciężki trening. Srebrny medalista z Salt Lake City uznał, że bardzo duża rolę w skokach odgrywa psychika,a na skoczni coraz częściej czuł się zmęczony, a kiedy nie był w stanie sobie z tym poradzić, czuł się dodatkowo przybity. Dodał, że młodzi zawodnicy z pewnymi zmianami na skoczni radzili sobie lepiej.

Zapytany o powrót na skocznie „Orzeł z Wisły” odpowiedział, że nie ma na to żadnych szans oraz że w w tym momencie nie byłyby w stanie oddać skoku.

źródło: sportowefakty.wp.pl