Andrzej Gąsienica – od sportowca do trenera

Autor: Katarzyna Służewska, Opublikowano:

Andrzej Gąsienica, to były polski kombinator narciarski i skoczek. Obecnie spełnia się w roli trenera młodych adeptów z klubu LKS Poroniec Poronin oraz grupy Tatrzańskiego Związku Narciarskiego. 27-latek również realizuje się w innych aspektach życia…

Katarzyna Służewska (winterszus.pl): W 2016 roku zakończyłeś sportową karierę. Z perspektywy czasu, jak oceniasz ten czas spędzony na skoczni i trasach biegowych?

Andrzej Gąsienica: Bardzo pozytywnie go wspominam. Okres ten wiele w moim życiu mnie nauczył, np. cierpliwości. Udało się poznać również wspaniałych  ludzi, z którymi utrzymuje cały czas kontakt. Doświadczenie, które zdobyłem przez ten okres, jak również wiedzę, mogę przekazywać moim podopiecznym, aby mogli wykorzystać to w swojej karierze.

K.S.: Twój najlepszy i najgorszy moment w sportowej karierze….

A.G.: Najlepszym momentem na pewno były starty na Mistrzostwach Świata Juniorów, a szczególnie te w 2011 roku, kiedy to zająłem 11 miejsce w sprincie. Owy rezultat był moim najlepszym wynikiem w karierze. Nie raczył bym zapomnieć także roku 2009 kiedy zostałem powołany do kadry młodzieżowej w Kombinacji Norweskiej po zajęciu dwukrotnie 8 miejsca oraz zdobycia srebrnego medalu na Zimowym festiwalu młodzieży Europy w Szczyrku. O najgorszych momentach nie chcę wspominać bo już o nich zapomniałem.

K.S.: Po zakończeniu kariery w sportach zimowych, poświęciłeś się kulturystyce. Jak wspominasz ten epizod w swoim życiu? A może trwa on nadal?

A.G.: Był to bardzo fajnie spędzony czas. Bardzo dużo wyrzeczeń, ale do nich byłem już przyzwyczajony z poprzednich lat spędzonych na trenowaniu Skoków i Kombinacji Norweskiej. Obecnie bywam czasami na siłowniach wykonując treningi, ale ukierunkowane one są bardziej dla mojego zdrowia, a nie pod kontem startów.

K.S.: Masz jakieś sukcesy w kulturystyce? Jeśli tak, to jakie?

A.G.: Oficjalnie wystartowałem tylko w jednych zawodach. Były to Mistrzostwa Polski Federacji NAC, w których zająłem 3 miejsce w kategorii Mens’ Aesthetics, czyli inaczej mówiąc Męska Sylwetka.

K.S.: Czy to właśnie z kulturystyką wiązało się również zrobienie przez ciebie kursów dietetycznych?

A.G.: Nie. Po zakończeniu uprawiania powyżej przedstawionych dyscyplin, postanowiłem uzyskać wiedzę na temat żywienia i suplementacji w sporcie oraz wdrożenie się w dietoterapię, którą zainteresowałem się znacznie wcześniej.

K.S.: Zarówno w kulturystyce, jak i skokach ważna jest dieta. Znacząco różnią się one od siebie? I jak jest z kalorycznością jedzenia w obu sportach?

A.G.: Dieta skoczka, jak i zawodnika kulturystki, na pewno musi się opiewać na produktach bardzo odżywczych, jednakże gramatura znacząco się różni. Zawodnicy sportów sylwetkowych, znacząco więcej spożywają produktów białkowych, większą ilość węglowodanów, jak również tłuszczów, aby ich kaloryczność w ciągu dnia była większa. Dodatkowo wspomagają się różnymi suplementami, ponieważ muszą uzyskać odpowiedni bilans kaloryczny w ciągu dnia.

K.S.: W kulturystyce ważna jest masa mięśniową, trening siłowy, a w skokach sylwetka musi być bardziej smukła. Ile zajęła Ci owa zmiana wyglądu?

A.G.: Troszkę czasu potrzebowałem. Sam okres budowania masy mięśniowej trwał dwa lata. W tym czasie udało się zwiększyć wagę z 63 kg do 88 kg. W kilku momentach organizm się buntował, jednak zmiany wprowadzane w diecie i treningu, dawały zamierzone efekty.

K.S.: Aktualnie spełniasz się również jako trener skoczków. Jak zaczęła się twoja trenerska przygoda?

A.G.: Po zakończeniu kariery chciałem troszkę odpocząć. Przez okres około pół roku w ogóle nie interesowałem się skokami narciarskimi czy kombinacją norweską. W listopadzie 2016 roku otrzymałem telefon z propozycją objęcia funkcji trenera klubu, którą po pewnym czasie przemyśleń zaakceptowałem. Pierwszy okres pracy nie był dla mnie łatwy, ponieważ musiałem się wdrożyć, a nie miałem od kogo się uczyć.

LKS Poroniec Poronin

K.S.: Czy podczas treningów z podopiecznymi wykorzystujesz również jakieś ćwiczenia, które wykonywałeś w treningach w kulturystyce?

A.G.: Niektóre ćwiczenia wykorzystuje, ale jest ich bardzo niewiele, ponieważ są to znacznie różniące się dyscypliny.

K.S.: Trenowałeś zawodników z Poronina, później z TZN, a aktualnie jesteś trenerem wspomagającym w kadrze młodzieżowej. Czy kolejnym etapem będzie trener główny młodzików?

A.G.: Na obecną chwilę jestem trenerem klubu LKS Poroniec Poronin oraz prowadzę grupę Tatrzańskiego Związku Narciarskiego gdzie znajduje się 5 bardzo obiecujących zawodników.

Nie wybiegam zbytnio w przyszłość jeśli chodzi o karierę trenerską. Na razie skupiam się na obecnych obowiązkach i staram się poszerzać swoją wiedzę oraz nabieram doświadczenia w tym co robię.

K.S.: Bycie trenerem wiązało się ze zrobieniem dodatkowych uprawnień. Ukończyłeś już wszystkie wymagane kursy/szkolenia/studia?

A.G.: Tak, zrobiłem kurs trenera II klasy w narciarstwie klasycznym oraz uczęszczam na szkolenia organizowane przez Polski Związek Narciarski. Jeśli chodzi o studia, to obecnie jestem w trakcie ich realizacji.

Źródło: informacja własna