Kartka z kalendarza: 59 lat temu Antoni Łaciak został wicemistrzem świata

Autor: Julia Borowczyk, Opublikowano:

Antoni Łaciak był tak naprawdę niepozornym murarzem pochodzącym ze Szczyrku. Wbrew pozorom, znacząco zapisał się na kartach skoków narciarskich w Polsce. 21 lutego 1962 roku, czyli 59 lat temu, został wicemistrzem świata na Średniej Krokwi.

W 1950 roku rozpoczęła się jego przygoda ze sportem. Po ukończeniu szkoły podstawowej, uczył się wyżej wspomnianego fachu murarza, a zarazem wstąpił do Ludowego Klubu Sportowego. Zaczął uprawiać skoki narciarskie, a jego dyspozycja w sezonie 1961/1962 była na tyle wysoka, że trener Mieczysław Kozdruń postanowił powołać go do kadry na Mistrzostwa Świata w Zakopanem.

Przed międzynarodową imprezą

Prawdę mówiąc, nikt nie spodziewał się, że Łaciak zawojuje na MŚ. Wówczas w wysokiej dyspozycji byli tacy skoczkowie jak Max Bolkart, Wolfgang Happle i Jože Šlibar. Wśród faworytów wymieniani byli też Eino Kirjonen, Wilhelm Egger czy też Hemmo Silvennoinen. Na starcie nie pojawił się broniący tytułu Juhani Kärkinen.

W tamtym czasie panowały inne zasady niż aktualnie. Zawodnicy skakali w kolejności startowej przez trzy serie, po czym odrzucano wynik najgorszej z nich.

Występ życia

Pierwszym konkursem skoków na Mistrzostwach Świata w Zakopanem, był konkurs indywidualny na Średniej Krokwi. 21 lutego 1962 roku na starcie zawodów pojawiło się 62 skoczków.

Po pierwszej punktowanej serii na czele stał Toralf Engan. Tuż za nim znajdował się Antoni Łaciak po skoku na 68,5 metra, tym samym wyrównując najlepszy wynik rundy. Engan wylądował pół metra krócej, lecz wysokie noty sprawiły, że stał na prowadzeniu. Trzecie miejsce zajmował Koba Cakadze, co ciekawe, reprezentant Gruzji.

W drugim skoku nasz reprezentant nie popisał się znakomitą odległością. Sprawiło to, że zaliczył spadek na 5. pozycję. Engan nadal był najlepszy, a podium uzupełniali wówczas Hemmo Silvennoinen i Helmut Recknagel.

Naówczas wielkimi krokami zbliżał się czas oddania najważniejszej próby. Padał wtedy gęsty śnieg, co podniosło poziom trudności. W pewnym stopniu uniemożliwiało to wylądowanie po pierwsze daleko, ale też w dobrym stylu.

W trzeciej, a zarazem ostatniej rundzie konkursowej większość zawodników z czołówki oddała skoki za 70 metr. Wśród nich był też Polak. Po tym, jak uwzględniono noty sędziowskie oraz odrzucono najgorszą z prób, Łaciak awansował na drugie miejsce. Lepszy od niego okazał się być tylko Engan, który nie oddał prowadzenia, które utrzymywał od samego początku zawodów. Wyprzedził reprezentanta WKS Zakopane o 1,1 punktu. Trzecią pozycję zajął Recknagel.

Wyniki konkursu skoków na Średniej Krokwi (K 65) w dniu 21 lutego 1962 r.

Niespodziewane wicemistrzostwo Polaka

Tuż po zakończeniu konkursu polskiego zawodnika otoczyli dziennikarze. Na zeskoku Średniej Krokwi było wtedy szumnie i głośno. Zdobycie srebrnego medalu na Mistrzostwach Świata było wyrównaniem wyczynu Stanisława Marusarza z 1938 roku.

Jak wiadomo, nasz skoczek zdecydowanie nie był faworytem imprezy. Zdobycie przez niego wicemistrzostwa stanowiło wtedy duże zaskoczenie. Momentalnie Antoni Łaciak pojawił się na pierwszych stronach gazet. W relacji z zawodów mogliśmy przeczytać wpis: „Liczni miłośnicy narciarstwa, tysiące przebywających w Tatrach kibiców oraz cała sportowa Polska – doczekali się pierwszego sukcesu w narciarskich mistrzostwach świata. Sukcesu olbrzymiego w postaci zdobycia w pięknym, rewelacyjnym stylu tytułu wicemistrza.”

Źródło: Przegląd Sportowy

Ciekawostką jest fakt, iż nasz skoczek uznał werdykt sędziów za niesprawiedliwy i twierdził, że to on jest mistrzem. Po konkursie wypowiadał się następująco: ,,Zawdzięczam zdobycie medalu decyzji pójścia na całego w trzecim, najważniejszym dla mnie skoku. Bez ryzyka nie ma sukcesów! Kto odważnie ryzykuje, do tego zwykle uśmiecha się szczęście. Ja na przykład nigdy nie byłem poważniej kontuzjowany, choć najbardziej odpowiadają mi skoki na dużych skoczniach.”

Dość szybko Łaciak stał się ulubieńcem kibiców. Przyczyniło się to do tego, iż otrzymał tytuł Sportowego Odkrycia Roku czy też był laureatem „Sportowej Syrenki”. Józef Cyrankiewicz, który był wtedy premierem przekazał wicemistrzowi gratulacje oraz 5000 złotych. Często mówiło się też o tym, iż Antoni nie został doceniony na miarę swojego sukcesu – szczególnie, że na tamtej międzynarodowej imprezie, to właśnie srebro skoczka było jedynym medalem.

Późniejsze losy i zakończenie sportowej kariery

Lata mijały, a nasz reprezentant nie odnosił już tak spektakularnych sukcesów jak w 1962 roku. Nadal występował w zawodach, jego wyniki były dobre, lecz nie najlepsze.

Koniec kariery Polaka był spowodowany gorszymi wynikami, założeniem rodziny, a przede wszystkim problemami zdrowotnymi. Jego kręgosłup był przeciążony przez treningi z ciężarami. Ostatecznie, srebrny medalista Mistrzostw Świata w Zakopanem odwiesił narty na kołku w 1975 roku.

W latach 80. XX zdiagnozowano u niego chorobę wieńcową W lutym 1989 roku przeszedł operację w szpitalu niedaleko Katowic. Zabieg trwał 24 godziny, lecz serce po odłączeniu od aparatury nie podjęło samodzielnej pracy. Spowodowało to śmierć zawodnika ze Szczyrku.

Symbole pamięci o Antonim Łaciaku

Od kilku lat organizowane są zawody o Memoriał Olimpijczyków ze Szczyrku: Antoniego Wieczorka, Antoniego Łaciaka, Józefa Huczka i Stefana Przybyły. Ich organizatorem jest Stowarzyszenie Rekreacyjno – Sportowe „Sokół” Szczyrk.

Celem rozgrywania takich konkursów jest zachęcenie młodzieży do rozpoczęcia przygody ze skokami narciarskimi, a także pielęgnowanie tradycji tej dyscypliny na terenie Beskidów.

W 1992 została otwarta też skocznia nazwana ,,Antoś”. Tytuł ten nie był przypadkowy. Miało to na celu oddać cześć Antoniemu Łaciakowi i Antoniemu Wieczorkowi. Punkt K tego obiektu był umiejscowiony na 17 metrze. W 2012 roku została ona jednak zlikwidowana.

Źródło: przegląd sportowy, wikipedia, watra.pl