Kartka z kalendarza: 8 lat temu Krzysztof Biegun wygrał swoje jedyne zawody Pucharu Świata

Autor: Julia Borowczyk, Opublikowano:

Krzysztof Biegun zakończył już swoją karierę zawodniczą. Jednakże, w oczach kibiców zapisał się swoim jedynym zwycięstwem w Pucharze Świata. Miało to miejsce 24 listopada 2013 roku – od tego wydarzenia minęło już osiem lat.

Zawodnik ten nie zawojował w historii polskich skoków narciarskich. Indywidualnie nie zdobywał medali czołowych imprez – poza tymi podczas Zimowej Uniwersjady w 2013 roku. W drużynie natomiast, dwukrotnie przyczyniał się do tego, iż Polacy mogli stanąć na podium Mistrzostw Świata Juniorów. Poza tymi wyczynami, sensacyjnie wygrał jeden konkurs najwyższej rangi.

Podczas Letniego Grand Prix 2013, reprezentant klubu LKS Sokół Szczyrk prezentował się najlepiej spośród biało-czerwonych. Wygrał w Japonii, a potem na najniższym stopniu podium uplasował się w Niżnym Tagile. Jak sam przyznaje, skakanie przychodziło mu wówczas niesamowicie łatwo:

Każdy skok mnie bawił i cieszył. Nie męczyłem się. Wszystko szło po mojej myśli. Może to było spowodowane tym, że zdałem maturę. Zeszło ze mnie wtedy ciśnienie.

Zawody te odbywały się w niemieckim Klingenthal. Wówczas niedzielne popołudnie zgromadziło przed telewizorami kibiców skoków narciarskich z całego świata. Weekend ten inaugurował cykl Pucharu Świata 2013/2014, a w przeddzień zwycięskiego dla Polaka konkursu, odbywał się konkurs drużynowy, w którym triumf odnieśli Słoweńcy.

Tego dnia w Niemczech panowały niesprzyjające warunki atmosferyczne. Z pojawienia się na belce startowej zrezygnowali chociażby Gregor Schelierenzauer czy Anders Bardal. Miał to być znak protestu przeciw skakaniu, jak twierdzili, w niesprawiedliwej aurze pogodowej.

Na starcie pojawił się polski skoczek, Krzysztof Biegun. Oddał skok na 142,5 metra – zaledwie cztery metry zabrakło mu do aktualnego rekordu obiektu. Jego nazwisko od razu pojawiło się na czele klasyfikacji. Druga seria się nie odbyła. Tym samym, podium po pierwszej serii, pozostało tym ostatecznym – sensacyjnym zwycięzcą został Biegun, a tuż za nim uplasowali się Andreas Wellinger oraz Jurij Tepes.

Krzysztof Biegun zakończył karierę. Był liderem Pucharu Świata  (sport.tvp.pl)
www.tvpsport.pl
https://youtu.be/h2g5k5tsmX4

Polak miał wtedy 19 lat, 6 miesięcy i 3 dni – dla tak młodego sportowca musiało to być niemałe osiągnięcie. Z racji, iż był to pierwszy indywidualny konkurs w sezonie, równoznacznym okazało się być zdobycie tymczasowego złotego plastronu lidera. Na tamtą chwilę, poza Adamem Małyszem nikt nie zaznał tego wyróżnienia. Wówczas Biegun został też szóstym Polakiem, który triumfował w rywalizacji na najwyższym szczeblu.

Biegun wielokrotnie przyznawał, iż zdaje sobie sprawę z tego, iż wygrana ta była szczęśliwym trafem. Kilkukrotnie zaznaczał też, że frustrujące było dla niego to, że wszyscy pamiętają wyłącznie o tym osiągnięciu. Nie lubi tego wspominać. ”To był przypadek. Rzeczywiście byłem wtedy w dobrej dyspozycji, ale to nie była forma na wygrywanie. To był dla mnie duży szok. Wiedziałem jednak, że po prostu miałem szczęście. Nigdy nie chciałem obnosić się z tą wygraną.”

https://www.youtube.com/watch?v=LAVSgSX2HW8

Polska kadra przeżywała wówczas kryzys – karierę zakończył Adam Małysz i doszukiwano się jego następcy w wielu biało-czerwonych. Podsyciło to też zwycięstwo Bieguna – w tym przypadku, podejrzenia się nie sprawdziły. Po życiowym sezonie, wyniki mieszkańca Gilowic zdecydowanie spadły – mówił on nawet o początkach swojej depresji.

Był taki okres na przełomie lat 2015 i 2016. Zgłosiłem się do psychologa Łukasza Miki, który potrafi wykrzesać z człowieka niezwykłe rzeczy. Nawet nie zdawałem sobie z tego sprawy. Pracowaliśmy nad koncentracją i pozytywnym myśleniem na zasadzie treningu mentalnego, choć w trakcie okazało się, że potrzebuję pomocy nie tylko jako sportowiec, ale i człowiek. Łukasz wiele mnie nauczył, sporo mu zawdzięczam.

W 2018 roku podjął decyzję o zakończeniu sportowej kariery. Od tamtego czasu zajmuje się trenowaniem młodzieży. Od czasu do czasu pojawiał się też jako ekspert w stacji Eurosport. ”Można robić ciekawe i ważne rzeczy. Samo skakanie zaczęło mnie później bardzo męczyć. Stwierdziłem, że trzeba z tym skończyć. Cierpiała na tym rodzina i nie tylko, a radości nie było żadnej. Dlatego do czasów kariery za często nie wracam. Życie toczy się dalej. Lubię swoją obecną pracę. Cieszę się, widząc jak moi zawodnicy robią postępy, więc nie narzekam.” – podsumowuje.

Źródło: wikipedia, onet, eurosport, przegląd sportowy, tvp sport